To był 50. mecz Industrii Kielce w tym roku. Na jego zakończenie żółto-biało-niebiescy wygrali na wyjeździe z Lotto Puławami 46:30 (25:16).

W środę w Puławach oba zespoły rozegrały awansem mecz 24. kolejki. W pierwszej połowie, a zwłaszcza w pierwszych 20 minutach, na boisku w Puławach oglądaliśmy bardzo szybki, ofensywny i radosny handball. Na prowadzenie dwoma, trzema bramkami (9:6 w 13. minucie )wyszli żółto-biało-niebiescy i kiedy wydawało się, że przejmą kontrolę nad meczem, to gospodarze pokusili się o zryw w ofensywie. Dzięki temu w odstępie niewiele ponad 20 sekund Jan Antolak zdobył dwie bramki, ale wtedy ponownie nasz zespół odskoczył na trzy bramki. Między 17. a 19. minutą zespół Patryka Kuchczyńskiego doprowadził do remisu – gole Komarzewskiego, Savitskyiego i Cacacka dały remis 12:12. Gospodarze prowadzili nawet 14:13 go trafieniu Pavla Stavyskyiego. Wtedy kibice w hali przy ul. Lubelskiej w Puławach zobaczyli coś, co rzadko spotykane jest na meczach Industrii Kielce w ORLEN Superlidze – o czas poprosił trener Talant Dujshebaev. Jego wskazówki uporządkowały grę, szczególnie w defensywie. Kielczanie zaczęli przechwytywać piłki i nie dopuszczać graczy Lotto Puław do pozycji rzutowych. Grę Industrii ułatwiło też podwójne osłabienie rywali (kary Antolaka i Jaworskiego), a do przerwy prowadzili wysoko, bo 25:16.
Przed tym spotkaniem Krzysztof Łyżwa, najbardziej doświadczony i najstarszy zawodnik zespołu trenera Patryka Kuchczyńskiego (35 lat) podkreślał, że o porażkach Lotto Puław w poprzednich spotkaniach decydowały wydarzenia w pierwszych odsłonach. – Tracimy wtedy za dużo bramek i w drugiej połowie nie potrafimy już odrobić starty – mówił zawodnik. Jednak w przypadku środowego pojedynku porażka była wkalkulowana, a drużyna priorytetowo traktuje poniedziałkowy mecz z Corotop Gwardią Opole, który dla układu dolnych rejonów tabeli będzie niezwykle ważny.
Dla kielczan to z kolei ostatni mecz w tym roku kalendarzowym – dokładnie 50. Choć mecz z ekipą z Lubelszczyzny przypaść powinien w marcu, to oba kluby porozumiały się, by rozegrać go jeszcze w grudniu. W przypadku Industrii będzie to oznaczało więcej czasu na treningu przed meczami w ramach fazy play-off EHF Ligi Mistrzów.
W drugiej połowie obraz gry przypominał końcówkę pierwszej odsłony. Kielczanie kontrolowali mecz, nadawali mu tempo, a przewaga była bardzo bezpieczna. I rosła systematycznie – 15 trafień więcej żółto-biało-niebiescy mieli już w 50. minucie (24:39). Gola dla swojego zdobył ze skrzydła Krzysztof Konarzewski, a 40. trafienie mógł zdobyć Theo Monar. Jednak w 51. minucie w sytuacji sam na sam z koła zatrzymał go Paweł Ciupa, a w odpowiedzi Artemienko zmniejszył stratę Lotto Puław do 13 goli. Kolejną skuteczną interwencją popisał się Ciupa (rzut Jędraszczyka), ale półtorej minuty później pokonał go już Theo Monar. Było to trafienie na 40:26 dla Industrii Kielce.
W zespole kieleckim w pierwszej połowie w bramce występował Adam Morawski, w drugiej Bekir Cordalija. 60 minut na parkiecie, zarówno na lewym, jak i prawym skrzydle, występował Marcel Latosiński, a do Puław nie pojechali – oprócz kontuzjowanych Michała Olejniczaka i Benoita Kounkouda – Arstem Karalek i Klemen Ferlin. Z kolei dla Piotra Jarosiewicza był to sentymentalny pojedynek, bo całą swoją dotychczasową karierę zawodową spędził właśnie w Puławach. W środę przeciwko byłemu klubowi zdobył cztery bramki. Natomiast przed pierwszym gwizdkiem doszło do miłej uroczystości – po ponad 20 latach pracy na stanowisku prezesa klubu zrezygnował z tej funkcji. Jego następcą został dotychczasowy dyrektor w klubie Artur Witkowski.
Wynik meczu na 46:30 ustalił rzutem w samo okienko z drugiej linii Aleks Vlah, a MVP meczu wybrano Alexa Dujshebaeva.
Lotto Puławy – Industria Kielce 30:46 (16:25)
Lotto Puławy: Petkowski 5/30, Ciupa 5/26 – Jaworski 5, Antolak 5, Artemienko 3, Bereziński 3, Komarzewski 3, Savytskyi 3, Cacak 2, Curzytek 2, Działakiewicz 2, Łyżwa 1, Adamczewski 1, Racotea, Kowalik.
Industria Kielce: Morawski 7/23, Cordalija 8/22 – A. Dujshebaev 5, Nahi 5, Latosiński 4, Jarosiewicz 4, Jędraszczyk 4, D. Dujshebaev 3, Maqueda 3, Vlah 2, Sićko 2.









