Kolejny mecz i kolejny horror w wykonaniu mielczan. W poprzedniej serii, wielkich emocjach i niesamowitej końcówce wygrali jedną bramkę z MMTS-em Kwidzyn, a teraz w podobnym stylu udało się pokonać Zagłębie Lubin.

Przed meczem faworytem byli gospodarze. Handball Stal Mielec właściwie od początku sezonu trzyma się w górnej „ósemce”, gra naprawdę skutecznie i na swoim rozkładzie ma już tak doświadczone drużyny jak Chrobry Głogów czy MKS Kalisz.
Z kolei Zagłębie Lubin do tej pory nie zdobyło żadnego punktu. Początek meczu wcale jednak nie pokazywał tej dysproporcji w tabeli. Goście z Dolnego Śląska w Mielcu czuli się bardzo dobrze i potrafili cały czas dotrzymywać kroku gospodarzom.
W Zagłębiu świetnie działały skrzydła. To widać zresztą po klasyfikacji strzelców tego meczu – najwięcej bramek dla zespołu z Lubina zdobyli właśnie zawodnicy grający na bokach boiska. Byli to Jan Czuwara (8 bramek) i Dawid Krysiak (6 bramek).
Mecz był bardzo wyrównany, choć z lekką inicjatywą Stali. Szczególnie w pierwszej połowie podopieczni trenera Roberta Lisa potrafili wyjść na jedno, dwu, a nawet trzybramkowe prowadzenie. Właśnie taką różnicą, dokładnie wynikiem 13:10 zakończyła się pierwsza połowa spotkania w Mielcu.
Początek drugiej połowy nie wskazywał wielkich emocji. Handball Stal Mielec początkowo bowiem prowadziła nadal różnicą trzech bramek (14:11). Z każdą jednak upływającą minutą Zagłębie powoli, acz sukcesywnie odrabiało straty. Goście robili to na tyle skutecznie, że już w 40.minucie po bramce Pawła Krupy było 17:17.
To jednak nie był koniec. Już w 45.minucie Zagłębie wyszło na prowadzenie. Tym razem do siatki trafił wymieniony już w tym tekście Jan Czuwara. Było 19:20.
Stal jednak szybko się otrząsnęła. Gospodarze rzucili trzy bramki z rzędu i wyszli na prowadzenie 22:20. Nie oznacza to jednak, że nie było emocji. Emocje były tak naprawdę do końca. Zagłębie bowiem potrafiło dochodzić podopiecznych trenera Lisa na remisy – 22:22, 23:23, 24:24 i 25:25.
Dopiero w samej końcówce Stal za sprawą Mikołaja Kotlińskiego i Filipa Stefaniego ponownie wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Zagłębie odpowiedziało tylko jedną bramkę i ostatecznie znów przegrało w Orlen Superlidze.
Z kolei Handball Stal Mielec umocniła się w czołowej „ósemce”. To tym bardziej ważne, że przed nią teraz bardzo trudno mecze z Orlen Wisłą Płock, Ostrovią Ostrów Wielkopolski i Industrią Kielce.
Handball Stal Mielec – Zagłębie Lubin 27:26 (13:10)
Stal: Kozina, Królikowski, Witkowski – Janus, Segal 6, Mrozowicz, Kasai 2, Kotliński 2, Tokarz 2, Wołyncew 4, Krasouski 4, Stefani 3, Sanek, Głuszczenko 4, Kasumović, Wąsowski. Trener Robert Lis.
Zagłębie: Byczek, Schodowski – Pedryc 2, Gębala 1, Krupa 2, Krysiak 6, Czuwara 8, Krukiewicz, Świtała, Michalak 2, Pietruszko, Drozdalski 2, Wojtala, Dudkowski 3, Kałużny. Trener Jarosław Hipner.



















