Bardzo cenne zwycięstwo Industrii Kielce na inaugurację EHF Ligi Mistrzów. Po wyjątkowo zaciętym i emocjonującym meczu żółto-biało-niebiescy wygrali 30:29.

Środa 9 września 2026 roku to ważny dzień dla kieleckiej piłki ręcznej. Nie tylko dlatego, że Industria Kielce jako mistrz Polski przystąpiła do kolejnej edycji EHF Ligi Mistrzów, ale dlatego, że jeszcze przed spotkaniem z HC Kriens-Lucerną przedstawiony został nowy skład zarządu klubu. Stało się to podczas oficjalnej konferencji prasowej. Prezesem zarządu został Karol Bielecki, były wybitny zawodnik kieleckiego zespołu, multimedalista mistrzostw Polski, triumfator Pucharów Polski i EHF Ligi Mistrzów w 2016 roku. Do tego wielokrotny reprezentant Polski i zdobywca srebrnego oraz dwóch medali mistrzostw świata. Skład zarządu tworzą też Jakub Malke, menedżer sportowy z ponad 20-letnim doświadczeniem zdobytym przede wszystkim w siatkówce oraz Paweł Papaj, dotychczasowy p. o. prezesa Paweł Papaj.
– Spędziłem tutaj łącznie 11 lat na boisku, to jedyny klub w Polsce, w którym grałem. Na parkiecie pomagałem w zdobywaniu sukcesów, dzisiaj nadal chcę to robić, ale w innej roli. Chcę wykorzystać własne doświadczenia do rozwoju klubu, które zdobyłem po karierze zawodniczej – podczas prowadzenia własnej firmy i budowania relacji ze światem biznesu – mówił Karol Bielecki, prezes Klubu Sportowego Iskra Kielce.
Jeśli chodzi o mecz, to również było to ważne wydarzenie, ale bardziej dla zespołu gości. Był to bowiem pierwszy raz, kiedy HC Kriens-Lucerna wystąpiła na poziomie EHF Ligi Mistrzów, a możliwość tę zapewniła sobie zdobywając pierwsze w swojej historii mistrzostwo krajowe. Co ciekawe, oba kluby są w podobnym wieku – HC Kriens-Lucerna obchodzi w tym roku 60-lecie, a Iskra Kielce taki jubileusz świętowała w ubiegłym roku.
Lepiej w środowe spotkanie pierwszej kolejki LM weszli kielczanie. Ale goście nie zamierzali się poddawać i trzymali wynik w okolicach remisu. Do stanu 9:9 mógł doprowadzić Nils Epp, który przez znaczną część boiska biegł sam i stanął oko w oko z Dejanem Milosavljevem. Serb, który od tego sezonu dołączył do żółto-biało-niebieskich nie dał się pokonać i była to jego czwarta udana interwencja.
W pierwszej połowie najwyższe prowadzenie Industrii wynosiło cztery bramki i takim wynikiem zakończyła się pierwsza odsłona. Warto odnotować, że trener Krzysztof Lijewski do dyspozycji miał czternastu zawodników, a w pierwszych 30 minutach na boisku pojawili się m.in. Faruk Yusuf czy Kirył Rabczyński. Kibice oglądali też innych graczy, którzy od tego sezonu reprezentują żółto-biało-niebieskie, czyli Juliena Bosa i Lukę Klaricę. A co ciekawe, od pierwszej minuty na lewym rozegraniu wystąpił… Dylan Nahi. To kolejna pozycja Francuza, inna od nominalnej, na której z konieczności się pojawił. To pierwszą była gra na kole.
W drugiej połowie lepiej wyglądali goście. Szwajcarzy dowodzeni przez doświadczonego byłego gracza THW Kiel Mykolę Bylika czy Chorwata Marina Sostarica postawili się kielczanom. Kilkakrotnie mogli doprowadzić do wyrównania, ale na przeszkodzie stawali albo Dejan Milosavljev, albo ich własne błędy. W bramce HC Kriens-Lucerny bardzo dobrze prezentował się Kristian Pilipović, którego kieleccy kibice mogą kojarzyć z czasów, gdy był zawodnikiem ORLEN Wisły Płock.
Mecz rozstrzygnął się dopiero w 56. minucie, gdy Szwajcarzy grali w osłabieniu na skutek kary byłego gracza m.in. Fuechse Berlin Lukasa Herburgera. Wtedy trener Andy Schmid zdecydował się zdjąć bramkarza, w obronie piłkę przechwycił Aleks Vlah i rzutem na pustą bramkę zdobył trzeciego gola przewagi. Choć goście odpowiedzieli, to dwie minuty później kolejną udaną interwencją popisał się Milosavljev (przy wyniku 29:27 dla Industrii). Do końcowej syreny zostało około 140 sekund, a kielczanie po dłuższym rozegraniu oddali rzut za sprawą Vlaha. Rzut skuteczny i było to trafienie na 30:27. Zareagował na to trener Schmid i poprosił o czas.
Po nim jego zawodnicy zdobyli bramkę, ale do końca meczu zostało już zbyt mało czasu. Choć w ciągu kilkunastu sekund byli blisko przejęcia piłki, ale kielczanie nie dali sobie zwycięstwa wypuścić z rąk. Wygrali na inaugurację EHF Ligi Mistrzów 30:29 i zapisują tym samym pierwsze dwa punkty na swoim koncie w fazie grupowej.


