Czwartkowy mecz pomiędzy Górnikiem Zabrze a Zepterem KPR Legionowo był bez wątpienia bardzo ważny dla obu stron, upragnionych zwycięstwa. Drużyny były tak spragnione punktów, że obie występowały pod wodzą nowych szkoleniowców. Choć dla Arka Miszki było to już kolejne ligowe starcie po niespodziewanej nominacji, to gośćmi kierować miał ledwie przedstawiony „zastępczy” trener – Krzysztof Tylutki. Mecz zapowiadał się więc wyjątkowo emocjonujący.

Mecz rozpoczął się od wręczenia nagrody dla Piotra Depty, cenionego zawodnika i przede wszystkim wieloletniego trenera i nauczyciela. Zasłużony szczypiornista obchodził ostatnio osiemdziesiąte urodziny, co było doskonałą okazją do wręczenia nagrody przez Śląski Związek Piłki Ręcznej reprezentowany przez Marcina Zubka.
Zabrzanie świetnie rozpoczęli to spotkanie i szybko zaczęli wpisywać się na listę strzelców. Już w szóstej minucie tablica zegarowa wskazywała wynik 4:0. Legionowianie trafili po raz pierwszy z rąk FIlipa Fąfary dopiero w siódmej minucie. Co gorsza goście musieli radzić sobie bez Damiana Pawelca, który doznał w pierwszych minutach meczu kontuzji kolana. Sędziowie chwilę później musieli uczestniczyć w rozdzielaniu bójki, w której uczestniczyć mieli Dmytro Ilchenki i Sławomir Lewandowski. Obaj otrzymali dwuminutowe wykluczenie, a chwilę później karę otrzymał też Lukas Morkovsky. Trójkolorowi zmuszeni byli do radzenia sobie w podwójnym osłabieniu, co dało KPRowi szansę na odrobienie strat do wyniku 8:5. Spora w tym zasługa strat w obronie i rzutów do pustej bramki przez całe boisko. Gospodarze odzyskali w końcu jednak swój rytm, i po kolejnych trafieniach zwłaszcza z prawej strony boiska prowadzili już nawet pięcioma trafieniami (14:9). Doskonale wykorzystywał kolejne okazje Dawid Petlak, ale to zabrzanie kontrolowali mecz czterema-pięcioma bramkami. Kontry i szybkie wznowienia doskonale wykańczał Dmytro Artemenko, a wynik pierwszej połowy ostatecznie ustalił Szymon Pluczyk, trafiając na 18:12.
Z przerwy wyraźnie lepiej skorzystali Legionowianie, którzy nie tylko wyeliminowali na dwie minuty Tarasa Minotskiego, ale takżę zdobyli dwie prędkie bramki. Zmniejszyli tym samym prowadzenie zabrzan do wyniku 18:14. Przewagę gospodarzom udawało się cały czas utrzymywać, wszak doskonałe zawody rozgrywał Piotr Wyszomirski, który bronił czasem nawet jak natchniony, a miał nawet okazję na bramkę… z akcji. Jego próbę jeszcze z pierwszej połowy niestety obroniono. W obronie Górnika jednak doskonale spisywał się Minotskyi, który nabierał gości raz za razem. Goście jednak cały czas naciskali i walczyli o korzystne zakończenie meczu. Gwoździem do trumny była jednak seria czterech trafień z rzędu zainaugurowana przez Pawła Krawyczka Zabrzanie odskoczyli na prowadzenie ośmioma bramkami. I była to przewaga dostateczna, by ostatecznie cieszyć się zwycięstwem 31:25. Nawet mimo ofensywnych wysiłków gości, a zwłaszcza Kamila Cioka zwłaszcza w ostatnich minutach starcia.
MVP spotkania został Piotr Wyszomirski. Bramkarz Górnika bronił w tym spotkaniu ze skutecznością aż 32%.
Górnik Zabrze – Zepter KPR Legionowo 31:25 (18:12)
Górnik: Wyszomirski, Ligarzewski – Szyszko, Pinda 1, Wisiński, Morkovsky 7, Krępa 1, Artemenko 4, Krawczyk 2, Ivanovic 4, Bogacz, Pluczyk 4, Minotskyi, Komarzewski 4, Ilchenko 4. Trener: Arkadiusz Miszka
Kary: 14 minut (Pinda, Morkovsky, Plucyzk 2, Minoskyi, Ilchenko)
Karne: 3/3
Legionowo: Liljestrand, Balcerek – Brzezieński, Maksymczuk 1, Słupski 3, Kapela, Fąfara 4, Pawelec, Lewandowski 4, Adamczyk, Wołowiec 1, Petlak 5, Chabior 3, Laskowski 1, Ciok 3. Trener: Krzysztof Tylutki
Kary: 10 minut (Maksymczuk, Fąfara, Lewandowski 2, Ciok)
Karne: 4/6















