Arged KPR Ostrovia ma za sobą trzeci mecz w PGNiG Superlidze. Trzeci bardzo podobny. Świetna pierwsza połowa, przejęcie inicjatywy, spokojne prowadzenie i chwila oddechu w szatni. Drugie 30 minut fatalne, oddanie inicjatywy rywalom i nerwowa końcówka. Tym razem bez happy-endu.
Deja vu przeżyli kolejny raz kibice beniaminka PGNiG Superligi. Trzecie mecz, który wyglądał bardzo podobnie. Ostrowianie szybko przejmują inicjatywę, obejmują kilkubramkowe prowadzenie i kiedy wydaje się, że kolejne minuty będą pod dyktando biało-czerwonych, nagle przychodzi zapaść w ataku, co skrupulatnie wykorzystują rywale. Tak wyglądało spotkanie ze Szczecinem, w Kaliszu i teraz w Arenie Ostrów z MMTS Kwidzyn.
Arged Ostrovia: Balcerek (9/28 – 32 proc.), Zimny (2/8 – 25 proc.) – Tomczak 5, Adamski 5, Klopsteg 3, Gajek 3, Gierak 3, Wadowski 1, Wojciechowski 1, Szpera 1, Marciniak 1/1, Przybylski, Misiejuk, Szych, Urbaniak
Karne: 1/2
Kary: 18 min. (Misiejuk – 6 min., Gajek, Szpera – po 4 min., Wadowski, Klopsteg – po 2 min.)
MMTS: Dudek (0/7), Zakreta (11/27 – 41 proc.) – Kamyszek 8, Kutyła 4, Szyszko 3, Grzenkowicz 2, Orzechowski 2, Jankowski 2, Ekstowicz 1, Nastaj 1, Potoczny 1, Landzwojczak 1, Guziewicz, Kornecki, Majewski, Peret
Karne: 0/1
Kary: 10 min. (Landzwojczak – 4 min., Kutyła, Guziewicz, Jankowski – po 2 min.)









