ORLEN Wisła Płock była bardzo blisko udanego rozpoczęcia rywalizacji w EHF Lidze Mistrzów. Mistrzowie Polski po emocjonującym spotkaniu przegrali na wyjeździe z HBC Nantes 25:26, a o losach meczu zdecydowała ostatnia akcja.

ORLEN Wisła Płock była o krok od zdobycia punktów na inaugurację Ligi Mistrzów, ale po niezwykle emocjonującym meczu przegrała na wyjeździe z HBC Nantes 25:26. Nafciarze rozpoczęli znakomicie, prowadząc 5:0, a do przerwy był remis 11:11. Po zmianie stron gospodarze uzyskali kilka bramek przewagi, jednak Wisła nie odpuszczała i w końcówce ponownie doprowadziła do remisu.
O zwycięstwie Nantes zdecydowała ostatnia akcja spotkania. Po faulu Gergo Fazekasa sędziowie podyktowali rzut karny, który Noam Leopold wykorzystał, ustalając wynik na 26:25. Najskuteczniejszym zawodnikiem Wisły był Dawid Dawydzik z siedmioma bramkami, a Mitja Janc zdobył sześć.
Spotkanie przez większość czasu było bardzo wyrównane i stało na wysokim poziomie w defensywie. Płocczanie potrafili skutecznie zatrzymywać szybkie ataki gospodarzy, a sami konsekwentnie szukali swoich szans w grze pozycyjnej. Nawet gdy Nantes odskakiwało na kilka trafień, mistrzowie Polski potrafili wrócić do meczu i do samego końca zachowali szansę na korzystny rezultat.
Choć końcowy wynik pozostawia niedosyt, występ ORLEN Wisły pokazał, że płocczanie mogą skutecznie rywalizować z czołowymi zespołami Europy także na wyjazdach. O porażce zdecydowały detale i dramatyczna końcówka, a zdobycie punktów było dosłownie na wyciągnięcie ręki.


