Czas do najbliższego meczu odlicza

DD D H H M M S S
-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 31 maja 2026

ORLEN Wisła z 23. wicemistrzostwem. Srebro, które pozostawia niedosyt 

ORLEN Wisła Płock nie schodzi z podium rozgrywek o mistrzostwo Polski od 1990 roku. W niedzielę do swojej kolekcji dołożyła 23 srebrny medal. W finale ORLEN Superligi, po dwóch latach triumfów, musiała uznać wyższość Industrii Kielce. 

TAKIEJ GWIAZDY JESZCZE NIE BYŁO 

Poprzednie dwa sezony były niezwykle udane dla drużyny z Północnego Mazowsza. Podopieczni Xaviera Sabate przerwali dwunastoletnią hegemonię odwiecznego rywala z Kielc. Odzyskali mistrzostwo, a w kolejnym roku dokonali trudniejszej rzeczy, jaką jest jego obrona. ORLEN Wisła obrała mocny kurs na Final4 Ligi Mistrzów. W realizacji tego celu ma pomóc człowiek, który wygrał te rozgrywki trzy razy, reprezentując Montpellier i Barcelonę – Melvyn Richardson. W 2024 roku prawy rozgrywający z Francji został wybrany MVP turnieju finałowego w Kolonii. Xavier Sabate zyskał niemal kompletną kadrę, bo boki rozegrań uzupełnili doskonale znani w Płocku Siergiej Kosorotow i Zoran Ilić, którzy zyskali jeszcze więcej doświadczenia, grając odpowiednio w Veszprem i Hamburgu. Na papierze zgadzało się niemal wszystko. Początek sezonu przyniósł jednak zimny prysznic w postaci porażki w meczu o Superpuchar Polski. 

– Szkoda, że nie wygraliśmy, ale to początek sezonu. Na pewno nasza gra będzie lepsza, bo ciężko nad tym pracujemy. Ta drużyna ma wielu naprawdę dobrych zawodników, mnóstwo talentu. Przez to łatwiej mi się tutaj zaaklimatyzować. Widzę, z jaką pasją trenujemy każdego dnia. To daje nadzieję na zrobienie czegoś wyjątkowego – przyznał po końcowej syrenie Melvyn Richardson. 

FRANCUZ MIAŁ RACJĘ 

Przedsezonowym celem ORLEN Wisły była poprawa wyników w Lidze Mistrzów. W poprzednich sezonach podopieczni Xaviera Sabate raczej notowali słabszą jesień, aby później, często do ostatniej kolejki, walczyć o awans do fazy pucharowej. Teraz zaliczyli piorunujący start. Co prawda, minimalnie przegrali z Magdeburgiem, ale w bardzo dobrym stylu ograli u siebie Paris Saint-Germain. Kilka tygodni później „Nafciarze” pierwszy raz w historii zdobyli Paryż. Zmagania zakończyli na bardzo wysokim, trzecim miejscu. Ustąpili tylko Barcelonie i Magdeburgowi. W lidze kroczyli od wygranej do wygranej. W październiku odnieśli jedno z najbardziej przekonujących zwycięstw w Hali Legionów. Wykorzystali osłabienie Industrii Kielce i wygrali 32:27, robiąc olbrzymi krok w stronę zapewnienia sobie pole position przed play-offami. U siebie wygrali po rzutach karnych. 

GORYCZ PORAŻKI I 14 PUCHAR 

ORLEN Wisła chciała pójść za ciosem w fazie pucharowej. W niej przyszło jej mierzyć się ze Sportingiem Lizbona, który poznał już smak występów w ćwierćfinale. Mistrzowie Portugali, których liderami są fenomenalni bracia Costa, odnieśli zwycięstwo przed własną publicznością. Prowadzili już dziewięcioma golami, ale finalnie skończyło się na czterech bramkach przewagi. W rewanżu wszystko mieli pod swoją kontrolą. Płocczanie wygrali, ale tylko jednym trafieniem i musieli przełknąć gorycz porażki. Zadania nie ułatwiło im kilka kontuzji. 

Podopieczni Xaviera Sabate szybko podnieśli się po bolesnej klęsce. Kilka dni później w Kaliszu odzyskali Puchar Polski. W półfinale przyszło im zmierzyć się z Industrią Kielce. „Nafciarze” zagrali osłabieni, ale zdominowali spotkanie od początku. Grali z dużym zacięciem, wychodziło im bardzo dużo. Wygrali 30:25. Momentami w finale większe problemy sprawiło im PGE Wybrzeże Gdańsk, ale faworyt wywiązał się z zadania i sięgnął po 14 trofeum w historii.

– Za nami dwa świetne mecze, co jest bardzo dobre dla rozwoju polskiej piłki ręcznej. Jeśli chodzi o finał, Wybrzeże postawiło nam trudne warunki, ale już przed meczem wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. To był ekscytujący pojedynek, bardzo cieszę się ze zwycięstwa i oby więcej takich zespołów jak Wybrzeże, które stale wywierają presję, co tylko wychodzi wszystkim na dobre. Naszą siłą jest to, że jesteśmy cierpliwi, każdy wierzy w kolegę i jesteśmy monolitem. W końcowych minutach to często daje nam dużo korzyści – wyjaśniał po triumfie Michał Daszek. 

NIE SCHODZĄ Z PODIUM 

ORLEN Wisła zyskała psychologiczną przewagę przed walką o mistrzostwo Polski. W play-offach pokazała dobrą formę. Bez problemów pokonała Handball Stal Mielec, a następnie zamanifestowała siłę w półfinałowych starciach z PGE Wybrzeżem. Do tego poprawie uległa sytuacja kadrowa. „Nafciarze” zdawali sobie jednak sprawę, że finałowe potyczki z Industrią Kielce będą odmienne od starcia w Kaliszu. Do tego rywal bez Tałanta Dujszebajewa był dla nich niewiadomą. 

Płock i Kielce to dwie znakomite drużyny, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie i obie mają potencjał, by wygrać w każdych rozgrywkach. Właśnie ranga tych zespołów sprawia, że ta rywalizacja jest wyjątkowa – mówił przed finałami Miha Zarabec. 

„Nafciarze” dali się zaskoczyć w pierwszym spotkaniu. Zagrali poniżej swoich możliwości. Już po pierwszej połowie mieli do odrobienia dziewięciobramkową stratę. Po przerwie ruszyli w pogoń. Doszli rywali na pięć trafień i mieli okazję na minus cztery, ale końcówka ponownie należała do Kielczan. Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego dopełnili dzieła w rewanżu, co zapewne pozostawia niedosyt na Północnym Mazowszu. 

Dla ORLEN Wisły to 37 medal mistrzostw Polski – 23 srebrny. W dorobku ma także dziewięć złotych i siedem brązowych krążków. 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: