Aż trudno w to uwierzyć, że w obecnej formule EHF Ligi Mistrzów są zespoły, które w Hali Legionów nie zagrały z Industrią Kielce ani razu. Jedynym z tych, który po raz pierwszy zawita dziś do Kielc będzie Sporting Lizbona. Początek tego starcia o godz. 20.45.

Drużyna ze stolicy Portugalii przyjedzie do Kielc po raz pierwszy. Choć nie pierwszy raz do Polski, bo w poprzednim sezonie rywalizowała już z ORLEN Wisłą Płock, z którą wygrała u siebie, a na wyjeździe zremisowała. Można zatem powiedzieć, że Sporting w Polsce jeszcze nie wygrał.
Ale również prawdziwe będzie zdanie, że Sporting z polską drużyną jeszcze nie przegrał. Pierwszy mecz między tymi zespołami we wrześniu w Lizbonie zakończył się wygraną zespołu trenera Ricardo Costy 41:37. – Nie wiedziałem, że to pierwszy mecz między tymi zespołami w Kielcach, dla kibiców to na pewno fajne doświadczenie, że poznają nową drużynę – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej kołowy Industrii Theo Monar.
Obserwatorzy tego meczu szczególną uwagę powinni zwrócić na braci Costa – 21-letniego Francisico Costę, czyli “Kiko” oraz dwa lata starszego Martima. Kiko to wybitnie uzdolniony prawy rozgrywający, a trener Talant Dujshebaev bez ogródek mówi o nim: – Według mnie to drugi najlepszy zawodnik na tej pozycji.
Lepszy ma być tylko Mathias Gidsel. I pokazują to także statystyki tego sezonu EHF Ligi Mistrzów. Duńczyk to najskuteczniejszy zawodnik – zdobył 101 goli, a Portugalczyk w tej klasyfikacji zajmuje trzecie miejsce i ma 80 bramek. Tyle samo co Frederik Bjerre z GOG, drugi w tym zestawieniu jest Elohim Prandi z PSG.
W ubiegłym tygodniu trener Talant Dujshebaev przeciwko Fuechse zdecydował się na bardzo odważny manewr – Mathiasa Gidsela indywidualnie w ostatnim fragmencie meczu krył Dylan Nahi i nie pozwalał Duńczykowi włączyć się do gry. Niektórzy nazwaliby to kryciem na “plaster”, dzisiaj już rzadko spotykanym na boiskach, ale sposób okazał się skuteczny. Żółto-biało-niebiescy wygrali 33:31 i mogą się pochwalić, że ograli berlińczyków jako pierwsza drużyna w tym sezonie EHF Ligi Mistrzów. Czy na podobny manewr szkoleniowiec kielczan zdecyduje się w środę?
Być może, ale na dzisiaj pod znakiem zapytania stoi występ Szymona Sićki i Dylana Nahiego, do składu wróci Arkadiusz Moryto oraz Klemen Ferlin, którzy nie zagrali w hicie ORLEN Superligi w Płocku. Nie wystąpi też Alex Dujshebaev, który nabawił się urazu mięśnia dwugłowego i czeka go kilkutygodniowa przerwa.
Sporting to szalona drużyna, grająca bardzo dynamicznie, intensywnie, zdobywająca wiele goli. Naprawdę wiele, bo to trzecia najskuteczniejsza ekipa tej edycji Ligi Mistrzów – zdobyła już 403 gole, a raptem o kilka więcej mają One Veszprem (408) i FC Barcelona (409). Ale też duża bramek tracąca, bo 408, co jest drugim najsłabszym wynikiem w całych rozgrywkach. Dlatego to może być ten mecz, który trzeba będzie wygrać nie obroną, lecz atakiem. – Teoretycznie tak, ale nie umiem powiedzieć, czy wygramy defensywą, czy ofensywą. Musimy zagrać kompletny mecz, a będzie on niesamowicie, niesamowicie trudny – podkreśla trener Dujshebaev.
To będzie ważny mecz również dla układu tabeli, bo jeśli Industria Kielce wygra, to przede wszystkim odskoczy od Sportingu na trzy punkty i na pewno zajmie wyższe miejsce. Jakie? Wiele zależy od wyniku meczu One Veszprem z Nantes (5 marca) i z Aalborgiem (12 marca). Jeśli Węgrzy któryś z nich przegrają, a kielczanie wygrają w środę oraz w przyszłym tygodniu w Kolstad, to zajmą trzecią lokatę w grupie. Jeśli wygra Sporting, to przeskoczy Industrię w tabeli. Ale i tak ostatnia kolejka zdecyduje o końcowej pozycji wszystkich zespołów, bo kombinacji w tym momencie jest naprawdę dużo.
Początek środowego meczu 13. kolejki EHF Ligi Mistrzów o godz. 20.45.




