Czas do najbliższego meczu odlicza

DD D H H M M S S
-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 13 stycznia 2024

Słowenia górą

Reprezentacja Polski mężczyzn przegrała ze Słowenią (25:32) w drugim meczu fazy grupowej turnieju EHF EURO 2024. Losy awansu Biało-Czerwonych do fazy zasadniczej nie są już w rękach Polaków. Choćby jeden punkt wywalczony w sobotni wieczór przez Norwegów sprawi, że nasi kadrowicze jeszcze przed ostatnią kolejką gier stracą matematyczne szanse na promocję do kolejnej rundy.

Polska – Słowenia 25:32 (14:20)

Polska: Kornecki, Skrzyniarz – Daszek, Jędraszczyk, Olejniczak, Bis, Sićko, Paterek, Pietrasik, Powarzyński, Syprzak, Gębala, Szyszko, Urbaniak, Dawydzik, Czapliński

Słowenia: Ferlin, Lesjak – Blagotinsek, Marguc, Dolenec, Cehte, Jovicic, Kodrin, Zarabec, Horzen, Bombac, Mackovsek, Novak, Vlah, Drobez, Suholeznik

Po inauguracyjnej kolejce fazy grupowej EHF EURO 2024 reprezentacja Polski znalazła się w trudnym położeniu. Biało-Czerwoni na początek rywalizacji przegrali z Norwegią (21:32), podczas gdy w drugim meczu Grupy D Słowenia pokonała Wyspy Owcze (32:29). Taki obrót spraw oznaczał, że tylko wywalczenie punktów w sobotnim starciu ze Słowenią mogło w praktyce przedłużyć szanse Polaków na awans do fazy zasadniczej.

Dodatkowego kontekstu polsko-słoweńskiej rywalizacji dodawała także historia starć obu ekip, które ostatnim razem zmierzyły się… niemal dokładnie rok temu – 14 stycznia 2023 roku. Słowenia pokonała wówczas Polaków w ramach fazy grupowej Mistrzostw Świata 2023 wynikiem 32:23. Teraz Biało-Czerwoni zapowiadali chęć rewanżu.

W sobotę selekcjoner Marcin Lijewski zdecydował się na dwie zmiany w składzie. W porównaniu do czwartkowego meczu z Norwegią, do składu dołączyli Michał Daszek i Piotr Jędraszczyk, którzy zastąpili Damiana Przytułę i Mateusza Kosmalę.

Pierwszy z wymienionych – wielki nieobecny meczu z Norwegią – sobotnie spotkanie zaczął w wyjściowym składzie obok Mikołaja Czaplińskiego, Szymona Sićko, Pawła Paterka, Michała Olejniczaka, Kamila Syprzaka i Jakuba Skrzyniarza w bramce.

Otwierającą bramkę w meczu zdobył jednak reprezentant Słowenii, Dean Bombac. W kolejnych minutach gra toczyła się w rytmie gol za gol. Po obu stronach widać było pewną nerwowość. Żadna z ekip długo nie potrafiła odskoczyć od przeciwników.

Jako pierwsi sztuki tej dokonali Słoweńcy. Rywale wykorzystali chwilowy zastój Polaków i w 13. minucie wyszli na prowadzenie 7:5. Na szczęście, Biało-Czerwoni błyskawicznie zareagowali i zniwelowali straty (7:7).

Z początku wydawało się, że sobota należała do tzw. “rzutków”. Największe zagrożenie pod bramkami rywali siali Szymon Sićko i Borut Mackovsek, nawet pomimo tego, że defensywy rywali poświęcały im szczególną uwagę. Wiele do powiedzenia nie mieli za to bramkarze obu ekip, którzy bardzo rzadko zatrzymywali rzuty rywali.

Kolejną ofensywę Słoweńcy przypuścili w okolicach 20. minuty. Najpierw nasi rywale trafili na 11:9, a następnie zanotowali serię trzech bramek i podwyższyli wynik na 14:10. Reagować musiał trener Marcin Lijewski, który poprosił o przerwę na żądanie. Niestety, do końca pierwszej partii Słoweńcy powiększyli dystans do sześciu “oczek” (20:14). Rywale wyprowadzali zabójcze kontrataki, w których brylował duet skrzydłowych Tilen Kodrin – Gasper Marguc.

Na domiar złego, tuż po powrocie do gry Słoweńcy popisali się dwiema szybkimi bramkami, a różnica wzrosła do ośmiu goli (22:14). Od tego momentu rywale kontrolowali wydarzenia na parkiecie i skutecznie utrzymywali wypracowaną przewagę.

Obraz meczu już się nie zmienił. Polacy próbowali różnych wariantów na zaskoczenie rywali, jednak Słoweńcy nie pozwalali, aby nasza kadra rozwinęła skrzydła. Aktywny był Michał Olejniczak, w swoich rzutach rzadko mylił się także Kamil Syprzak, jednak rywale z Deanem Bombacem na czele ani myśleli zwolnić tempa.

Dopiero w ostatnim fragmencie Biało-Czerwoni zdołali zbliżyć się nieco do rywali, ale i tak ostatecznie Słoweńcy dotarli do mety z przewagą siedmiu bramek (32:25). Najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania był Gasper Marguc (6 goli).

Porażka reprezentacji Polski ze Słowenią może oznaczać koniec szans Biało-Czerwonych na awans do fazy zasadniczej EHF EURO 2024 jeszcze przed ostatnią kolejką gier. Po dwóch spotkaniach Polacy wciąż mają puste konto, podczas gdy Słoweńcy zgromadzili już cztery “oczka” i są poza zasięgiem naszej kadry. Norwegowie, którzy jeszcze w sobotę zmierzą się Wyspami Owczymi, mają w tabeli dwa punkty. Choćby jedno “oczko” wywalczone przez Norwegów w drugim sobotnim spotkaniu Grupy D sprawi, że Polacy stracą matematyczną możliwość uzyskania promocji.

Reprezentacja Polski natomiast w kolejnym meczu zmierzy się z Wyspami Owczymi. Spotkanie odbędzie się w poniedziałek 15 stycznia o godz. 18.00.

Reprezentacja Polski mężczyzn przegrała ze Słowenią (25:32) w drugim meczu fazy grupowej turnieju EHF EURO 2024. Losy awansu Biało-Czerwonych do fazy zasadniczej nie są już w rękach Polaków. Choćby jeden punkt wywalczony w sobotni wieczór przez Norwegów sprawi, że nasi kadrowicze jeszcze przed ostatnią kolejką gier stracą matematyczne szanse na promocję do kolejnej rundy.

Polska – Słowenia 25:32 (14:20)

Polska: Kornecki, Skrzyniarz – Daszek, Jędraszczyk, Olejniczak, Bis, Sićko, Paterek, Pietrasik, Powarzyński, Syprzak, Gębala, Szyszko, Urbaniak, Dawydzik, Czapliński

Słowenia: Ferlin, Lesjak – Blagotinsek, Marguc, Dolenec, Cehte, Jovicic, Kodrin, Zarabec, Horzen, Bombac, Mackovsek, Novak, Vlah, Drobez, Suholeznik

Po inauguracyjnej kolejce fazy grupowej EHF EURO 2024 reprezentacja Polski znalazła się w trudnym położeniu. Biało-Czerwoni na początek rywalizacji przegrali z Norwegią (21:32), podczas gdy w drugim meczu Grupy D Słowenia pokonała Wyspy Owcze (32:29). Taki obrót spraw oznaczał, że tylko wywalczenie punktów w sobotnim starciu ze Słowenią mogło w praktyce przedłużyć szanse Polaków na awans do fazy zasadniczej.

Dodatkowego kontekstu polsko-słoweńskiej rywalizacji dodawała także historia starć obu ekip, które ostatnim razem zmierzyły się… niemal dokładnie rok temu – 14 stycznia 2023 roku. Słowenia pokonała wówczas Polaków w ramach fazy grupowej Mistrzostw Świata 2023 wynikiem 32:23. Teraz Biało-Czerwoni zapowiadali chęć rewanżu.

W sobotę selekcjoner Marcin Lijewski zdecydował się na dwie zmiany w składzie. W porównaniu do czwartkowego meczu z Norwegią, do składu dołączyli Michał Daszek i Piotr Jędraszczyk, którzy zastąpili Damiana Przytułę i Mateusza Kosmalę.

Pierwszy z wymienionych – wielki nieobecny meczu z Norwegią – sobotnie spotkanie zaczął w wyjściowym składzie obok Mikołaja Czaplińskiego, Szymona Sićko, Pawła Paterka, Michała Olejniczaka, Kamila Syprzaka i Jakuba Skrzyniarza w bramce.

Otwierającą bramkę w meczu zdobył jednak reprezentant Słowenii, Dean Bombac. W kolejnych minutach gra toczyła się w rytmie gol za gol. Po obu stronach widać było pewną nerwowość. Żadna z ekip długo nie potrafiła odskoczyć od przeciwników.

Jako pierwsi sztuki tej dokonali Słoweńcy. Rywale wykorzystali chwilowy zastój Polaków i w 13. minucie wyszli na prowadzenie 7:5. Na szczęście, Biało-Czerwoni błyskawicznie zareagowali i zniwelowali straty (7:7).

Z początku wydawało się, że sobota należała do tzw. “rzutków”. Największe zagrożenie pod bramkami rywali siali Szymon Sićko i Borut Mackovsek, nawet pomimo tego, że defensywy rywali poświęcały im szczególną uwagę. Wiele do powiedzenia nie mieli za to bramkarze obu ekip, którzy bardzo rzadko zatrzymywali rzuty rywali.

Kolejną ofensywę Słoweńcy przypuścili w okolicach 20. minuty. Najpierw nasi rywale trafili na 11:9, a następnie zanotowali serię trzech bramek i podwyższyli wynik na 14:10. Reagować musiał trener Marcin Lijewski, który poprosił o przerwę na żądanie. Niestety, do końca pierwszej partii Słoweńcy powiększyli dystans do sześciu “oczek” (20:14). Rywale wyprowadzali zabójcze kontrataki, w których brylował duet skrzydłowych Tilen Kodrin – Gasper Marguc.

Na domiar złego, tuż po powrocie do gry Słoweńcy popisali się dwiema szybkimi bramkami, a różnica wzrosła do ośmiu goli (22:14). Od tego momentu rywale kontrolowali wydarzenia na parkiecie i skutecznie utrzymywali wypracowaną przewagę.

Obraz meczu już się nie zmienił. Polacy próbowali różnych wariantów na zaskoczenie rywali, jednak Słoweńcy nie pozwalali, aby nasza kadra rozwinęła skrzydła. Aktywny był Michał Olejniczak, w swoich rzutach rzadko mylił się także Kamil Syprzak, jednak rywale z Deanem Bombacem na czele ani myśleli zwolnić tempa.

Dopiero w ostatnim fragmencie Biało-Czerwoni zdołali zbliżyć się nieco do rywali, ale i tak ostatecznie Słoweńcy dotarli do mety z przewagą siedmiu bramek (32:25). Najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania był Gasper Marguc (6 goli).

Porażka reprezentacji Polski ze Słowenią może oznaczać koniec szans Biało-Czerwonych na awans do fazy zasadniczej EHF EURO 2024 jeszcze przed ostatnią kolejką gier. Po dwóch spotkaniach Polacy wciąż mają puste konto, podczas gdy Słoweńcy zgromadzili już cztery “oczka” i są poza zasięgiem naszej kadry. Norwegowie, którzy jeszcze w sobotę zmierzą się Wyspami Owczymi, mają w tabeli dwa punkty. Choćby jedno “oczko” wywalczone przez Norwegów w drugim sobotnim spotkaniu Grupy D sprawi, że Polacy stracą matematyczną możliwość uzyskania promocji.

Reprezentacja Polski natomiast w kolejnym meczu zmierzy się z Wyspami Owczymi. Spotkanie odbędzie się w poniedziałek 15 stycznia o godz. 18.00.

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: