Zagłębie Lubin wygrało w Derbach Dolnego Śląska ze Śląskiem Wrocław 27:27 k. 5:3. Była to trzecia derbowa Miedziowych w tym sezonie.

Rzucanie w tym derbowym spotkaniu rozpoczęli przyjezdni, którzy w niespełna 180 sekund zaaplikowali rywalom trzy bramki. Śląsk odpowiedział dopiero w 5. minucie po rzucie Szymona Muchy. Od tej pory gra zaczęła się toczyć w charakterze bramka za bramkę, ale to lubinianie mieli wypracowaną skromną zaliczkę (4:6).
W 12. minucie przed szansą zdobycia ósmej bramki dla Zagłębia stanął Jan Czuwara, ale po rzucie z siedmiu metrów, zatrzymał go debiutujący tego wieczora we wrocławskiej bramce Marcin Dytko. Nie minął jeszcze pierwszy kwadrans spotkania, kiedy reagować postanowił trener Koprowski, bo jego zespół tracił już do rywali pięć trafień (4:9).
W 21. minucie do pierwszej odbitej piłki w ORLEN Superlidze Dytko dołożył również bramkę, po rzucie przez całe boisko, ale Śląsk cały czas tracił do Miedziowych kilka trafień (7:11). Na cztery i pół minuty przed zakończeniem pierwszej odsłony tej rywalizacji o czas poprosił trener Hipner, ale nie miał on wielu powodów do zmartwień, bo to Zagłębie wiodło prym w tym spotkaniu (10:14).
Ostatnie chwile przed przerwą należały do Arkadiusza Michalaka, skrzydłowy Zagłębia dołożył ważne trafienia, a pierwszą połowę zakończył z dorobkiem siedmiu trafień, co przyczyniło się do prowadzenia jego zespołu 16:12.
Początek drugiej połowy to koncertowa gra wrocławian, którzy doprowadzili do tego, że w 38. minucie drugą przerwę w tym meczu musiał wykorzystać trener Hipner. Jego zespół po tym okresie gry miał już tylko bramkę przewagi (20:19).
Ważne interwencje po zmianie stron zaczął dokładać też Marcin Dytko, a to przyczyniło się do tego, że Trójkolorowi w 40. minucie wyszli na pierwsze prowadzenie w tym meczu (22:20). Niespełna 180. sekund później mieliśmy już remis po 22. Od tej pory kibice w Hali Orbita byli świadkami bardzo wyrównanego starcia, a różnica bramkowa wynosiła maksymalnie jedno trafienie.
Tak było praktycznie do samego końca spotkania, a walnie przyczyniali się do tego obaj golkiperzy. Trochę ponad minutę przed syreną kończącą te zawody, ostatnią przerwę przy remisie 26:26 wykorzystał trener gości. Po czasie swoje dziewiąte trafienie w tym meczu zdobył Michalak, ale natychmiastowo odpowiedział mu Adamski i znów mieliśmy remis.
Ostatni akcent tego meczu należał do gospodarzy – trzy sekundy przed końcem o przerwę poprosił duet Koprowski-Szyba. Śląsk miał piłkę na zwycięstwo, ale z niej nie skorzystał i na zakończenie sezonu w Hali Orbita kibice oglądali rzuty karne.
W pierwszych trzech seriach zawodnicy obu drużyn byli bezbłędni. W czwartej pomylił się jednak Szymon Mucha, a kropkę nad „i” postawił były zawodnik Śląska Wrocław Paweł Dudkowski. MVP spotkania został wybrany Arkadiusz Michalak, który w dziewięciu próbach zdobył dziewięć trafień.
WKS Śląsk Wrocław – MKS Zagłębie Lubin 27:27 (12:16) 3:5k.
Śląsk: Dytko 29%, Młoczyński – Przybylski 3, Mucha 2, Majewski 3, Granowski 2, Famulski 2, Adamski 2, Jankowski 2, Kołodziejczyk, Gądek 4, Ramiączek 1, Salacz 5, Wielgucki, Cepielik, Królikowski
Zagłębie: Byczek, Kurkiewicz, Schodowski 43% – Pedryc 1, Gębala 4, Krupa 2, Krysiak 4, Czuwara 1, Michalak 9, Sarnowski, Drozdalski 2, Pulit, Dudkowski 2, Markowski, Kałużny 1, Kozłowski 1











